19.06.2012

cz.4 "Nowy rozwój wydarzeń"

-bracia Gakuto weszli do pokoju Chity i Tory, podeszli do nich i zbudzili je-Dziewczyny. Tora!Chita! Pora wstawać. -przetaarły oczy i spojrzały na nich- Już? ALe przecież jest dopiero....-tora spojrzała na telefon, no tak w polsce była noc- Hai, hai wiemy zmiana czasu. Skoro wpadłyście tu na dłuzej to musicie sie przyzywczaić. Dobra to my idziemy na dól, będizemy w kuchni-jak powiedzieli tak zrobili- No to trzeba sie zbierać skoro już nas zbudzili-westchneła młodsza, ubrały się, uczesały się i zeszły do kuchni-To po sniadaniu idziemy pochodzić? A po obiedzie pójdziemy do największego oceanarium co wy na to?-spytał starszy brat Gakuto-A potem co? A potem będziemy mieć czas dla siebie. You. Tak Chita? A pograli byśmy potem na gitarach? Wiesz, jak będizemy mieć czasa wolny. Hmmm mysle, ze to dobry pomysł, a Caumi pewnie nie będzie miał nic przeciwko temu-uśmiechnął się do niej i zasiedli do śniadania- mmmm pycha-tora dokończyła jesc drugą porcję ryżu przygotowanego przez braci-Wiecie co, my tu siedzimy i degustujemy w ryżu, a powinniśmy już wychodzić-Gackt wziął miseczki, wyszli na Okinawe- W ogołe skąd wiedziałyście, ze tu jesteśmy?-pytając, podrapał sie po głowie- Po pierwsze Gackt sam nam mówiłeś, ze mieszkacie na rodiznnej Okinawie.Serio wam powiedziałem?Hai. Ahhh to wszystko jasne. -uśmiechneli sie promiennie, co chwile we dwóch pokazywali im ciekawe miejsca- Wiecie co wpadłem na pewien pomysł, ze byśmy się wybrali wieczorem na spacer? Brat co ty na to?-spytał You, dziewczyny były zachwycone za dnia Okinawą, a co dopiero jak miały ją zobaczyć wieczorem-Wiesz ja w zasadzie nie mam nic przeciwko, ale czy dziewyny sie zgodzą oto jest pytanie?-spojrzeli na girls-HaaaiCieszymy się. -czas zleciał szybko, było już południe-Ojj chyba trzeba wracać,głodne?Jeszcze jak i w dodatku padam z nóg-zaśmiała się młodsza-You to pogramy na gitarach po obiedzie? No jasne, przeicież ci obiecałem-weszli do domu, podeslzi do stołu, na obiad było sushi, po zjedzeniu, Chita wstała, klepła You w ramię i pobiegła na górę, krzycząc po drodze-You! Kto pierwszy na górze ten..-no tak brakło jej słow-Ten?-uniósł brew pytająco, biegnąc za nią-Wygrywa!-rzuciła na odczepnego- Dobra. -wygrała oczywiście dizewczyna, zamknęła mu drzwi przed nosem- Ejjj, CHita! Otwieraj!Bo nie będizemy grać!-Gackt i Tora przyglądając się temu, powiedizeli oboje-Jejku zachowują się gorzej niż małe dzieci-wymienili spojrzenia i zasmiali się, chwile potem dom wypełniły dzwięki dwóch gitar,przyjaciólki z kazdym dniem czuły coraz głębsze uczucia do braci, jednak gdy zostawały sam na sam brakowało odwagi, starsi oglądali jakiś film-You. Chciała bym ci..-młodsza była gotowa opowiedizeć o swoich uczuciach, jednak pukanie do drzwi przerwało jej, hai to była Tora-Tak Chita?-spojrzał na nią, widząc przyjaciółkę zrezygnowała-Wiesz w sumie to nic waznego. Powiem ci to kiedy indziej. Napewno?-spytał, widząc zamyśloną twarz dziewczyny-No trzeba sie zbierać.Która to godzina?Już pora na wieczorny spacer?-uśmiechneła się- Już? A oceanarium?Twój brat przełożył to na kiedy indziej. No już zbierać się!-wyszli z pokoju, po czym wyszli z domu- You, a jak ktoś nas zaatakuje? Mamy do obrony Gackta i.... Torę. Ale, CHita nie martw sie. U nas na Okinawie mało kiedy zdarzają sie takie rzeczy-po tych słowach starszego brata Gakuto, banda jakiś łobuzów zaatakowała ich. Tora i Gackt robili co mogli, kiedy CHita wtuliła się w młodszego brata Gakuto ze słowami- You, ja.. nie mogę sie dłuzej oszukiwac. -chłopak spojrzał sie jej w oczy- Co chcesz powiedzieć? Chce po prostu zebyś był dla mnie kimś wiecej niż przyjaciel-wyszeptała-Chita... Ja..Chcę tego odkąd Cię poznałem-pocałował ją czule, kiedy ta zauwazyła , ze jej przyjaciółka osunęła się na ziemię, podbiegła do niej-Tora?! Nie rób nam tego!Hej CHita! Spójrz na jej brzuch- krzyknął You do girl, kiedy napastnicy uciekali- Trzeba ich zabrać jak najszybciej do szpitala. -w szpitalu. Torę od razu zabrali, zeby usunąc jej wbity sztylet, Gackta natomiast zabrano, zeby opatrzyć pocięte rany, starszy brat przebywał w szpitalu tylko kilka dni, zas torę zatrzymano na dłuzej, w domu, Gakuto szykował się do wyjścia, tym czasem w salonie, you podszedł do CHity zasłaniając jej ekran- You! Zasłaniasz! To tak się do mnie odnosisz?-chłopak całował ją namiętnie, dziewczyna odwzajemniała jego pocałunki, kiedy on przewalił ją tak, ze ona lezała pod nim- No i co teraz zrobisz, kotku?-po tych słowach do salonu wpadł jego brat, widząc ichw takiej pozycji, rzekł tylko- Nie można was na chwilę zostawić samych!-nerwowo spojrzeli na niego i odskoczyli od siebie- Ale... My...-wymienili spojrzenia- Dobra nie tłumaczcie się. To jedziemy do Tory?Hai-wyszli z domu, po krótce byli w szpitalu- Jak sie czujesz?-spytał Gackt-Lepiej.Dużo lepiej. Mam nadzieje, ze niedługo będe w domu razem z wami. Przepraszam Cię! Za co? Nie powinienem do tego dopuścić, to ja powinienem tutaj lezeć-posmutaniał- Gackt, to przecież nie twoja wina. Nic wielkiego sie przecież nie stało. Jak to nie? Przecież mogłaś zginąć! Więcej nie będę narażać Twojego życia. Tora to moze my ci przyniesiemy coś do picia?-powiedział młodszy- Chodź Kochanie-złapał Chite za rękę i wyszli, tora zrobiła wielkie oczy i spojrzała sie na starszego-Hai,hai oni są razem. Dowiedziałem się jak zobaczyłem ich przed wyjazdem do Ciebie, zebyś ty ich widziała. -zblizył się do girl- Chce być dla Ciebie najważniejszą osobą w życiu-wyszeptał jej po czym pocałował ją- Gackt.... Ja... Bałam sie ze nie będizesz mnie chciał. -Chita i You wrócili, postawili Torze na stoliku butelkę z wodą- Nie przeszkadzajcie sobie. My i tak juz jedziemy do domu. Tora to kiedy stąd wychodzisz? Ummm za jakies dwa, trzy dni. Do zobaczenia. -pozegnali sie i pojechali- Mam dla Ciebie niespodziankę. Jaką?-spytała zaciekawiona- Koncert. Jak wyjdziesz stad. Wiem, ze nie będizes zmogła mi towarzyszyć na scenie, ale na samym koncercie będziesz? No pewnie, ze tak. Przeicież CIę nie opuszcze. -tym czasem w domu, po wejsciu You przyparł Chite do sciany całując ją, włożył jej rękę pod bluzkę, chcąc ja potem sciągnąć,dziewczyna niespodziewanie odsuneła go od siebie- Nie teraz You. Nie tu. Tak tu i teraz- chłopak wpił się w jej usta- Nie You! Czemu nie?-girl zaniemówiła, przecież nie mogła mu powiedizec, ze jeszcze tego nie chce- Chodźby ze względu na Torę.My to jedno, a Tora i mój brat to drugie-spojrzał na nią- Cały dom dla nas, nie wiadomo kiedy Caumi wróci.. Iie You. Myślałam, ze jesteś inny!-wybiegła tylnymi drzwiami do ogrodu- You mówił, ze tu jesteś. -podniosła głowę, widząc Gackta stojącego na progu drzwi- Jestem, a nie widać. Ej co sie stało?-podszedł do niej, usiadł obok- Myśłam, ze twój brat jest inny. Co masz na myśli?-uważnie przyglądał się dziewczynie-Jestem z nim dopiero od kilku dni, a dzisiaj wyłącznie zależało mu na "tym"-westchnęła-Chita musisz mu to wybaczyć. Nigdy się tak nie zachowywał., jemu bardzo zależy na Tobie.Pogadam z nim-uśmiechnął się- To kiedy Tora wychodzi? Wiesz prawdopodobnie jutro. Nareście.-wstał, kierował sie w strone drzwi-Gackt! Nani o? Arigato.-lekko uśmiechnęla się- Chita powinnaś dopracować niektóre melodie jak chcesz zagrac na koncercie-rzucił przez ramię-Idziesz? Hai-wstała i pobiegła do pokoju, wzieła gitare, dom wypełniły dzwięki jej gitary, caumi natomiast zrobił sobie i bratu kawę-You mozesz mi wytłumaczyć co to do cholery miało dzisiaj znaczyć z Chitą?!A więc o tym chciałeś pogadać-spojrzał na niego- Hai.-dał mu kubek z kawą- Posłuchaj zalezy ci na niej jak mi na Torze, prawda? Hai, bardzo zależy. Nie popełniaj moich błędów. Pamiętasz ile ja związków i rozstań przeżyłem?Pamiętam-westchnął-You nie zmuszaj jej do czegoś, czego ona na razie nie chce. Nie zepsuj tego. Ona CIę potrzebuje-bracia dopili kawę, You poszedł do jego pokoju, własciwie ich pokoju, wszedł trzymając kubek z kakao dla Chity, wszedł do pokoju- Skarbie, przyniosłem Ci kakao, odpocznij sobie. Nie mozesz przecież cały dizeń grać- zagłuszała swoją gitarą kazde jego słowo, w końcu zdenerwował się, złapal ją za nadgarski, po czym sciągnął jej gitarę z ramienia-Czego chcesz? Chita. Wiem, poniosło mnie. Przepraszam Cię. Nie chce CIę stracić, spójrz mi w oczy, prosze..-uśmiechnał się, kiedy dziewczyna niechętnie spojrzała na niego- Aishitteru Chita-pocałował ją i przytulił, do pokoju wpadł Caumi-Musze wam przeszkodzić. Słuchajcie za dwa dni koncert, You ty jedziesz po Torę i ją zawozisz. A ja i Chita zajmiemy się resztą. Jasne? Hai. Ale które z was będize gitarą prowadzącą? Niech CHita będzie. Ok. -nadszedł wieczór, Chita i You lezeli już-You, a jesli coś mi nei wyjdzie? Albo coś pomyle? Kotku nie myśl teraz o koncercie-pocałował ją- Jutro cieżki dzień-mineła noc, nastał dzień, po snaidaniu, You udał się po Torę, zabrał ją do domu- No, a gdzie jest Gackt? CHita? Emmm wiesz oni pojechali załatwiać ostatnie sprawy związane z koncertem. Zjesz coś? Chętnie, jezeli to nie będize dla Ciebie problem. Jasne, ze nie. Ryz? Hai-po zjedzeniu miseczki ryzu, w domu zjawili sie Gackt i CHita, rzucili sie na nią- Cieszę sie ze już jesteś w domu. Moze idź odpocząć? Kochani jesteś, ale ja chętnie posiedze z wami-uśmiechnęła się promiennie- Jak sie czujesz? Duzo lepiej niz w szpitalu-zasmiała się- Chętnie posłucham co tu się działo. -spojrzała na Chitę i You- Ale co sie tak na nas patrzysz? Przecież my nic nie zrobiliśmy. Gackt i tak mi wszystko opowie-spojrzała się na niego- Hai. Ale proszę Cię Skarbie, odpocznij trochę-zaprowadził ją do pokoju, cały czas był przy niej, następnego dnia, przed wyjściem na scenę- Chita, umeiesz grac na klasyku? Hai, umiem-weszli na scenę, spiewając"Vanille" wokalista zszedł ze sceny, złapał Torę za rękę i weszli na scenę, kiedy tylko światła zgasły, nastąpiła zmiana instrumentów, Gackt trzmał Torę za rękę śpiewając jej "Setsugekka", kończąc koncert utwórem"Love Letter", zeszli ze sceny, Toraposzłą do toalety, nie spodziewała się tego co zobaczyła po wejściu do garderoby, Gackt całował się z fanką, Tora była w szoku, wybiegła z trzaskiem drzwi, caumi widząc swoją ukochaną odepchnął fankę i wybiegł za nią- Tora! Daj mi to wytłumaczyć. To nie tak. A jak? Zresztą nie ma co tłumaczyć. Myślałam, ze naprawde ci zależy. No bo tak jest. To ona zaczeła mnie całowac. Hai? A co robiła fanka w Twojej garderobie?-gacktowi zabrakło słow, przeciez to naprawde nie była jego wina- Widzisz nie zaprzeczasz. Jesteś zwykłem chamem- strzeliła mu z liscia w twarz, po czym wybiegła, Chita widząc całą sytuacje, oderwała się od całującego ją You i pobiegła za swoją przyjaciółką, pojechały do domu-Tora bardzo mi przykro-przytuliła płaczącą friend- Chita mam prośbę. Jaką? Wyjedźmy stąd. Do... do Włoch!-wtuliła się-Ale.. ale...-friends pakowały się, kiedy do pokoju wpadł Caumi-Po co tu przyszedłes?-spytała przez łzy-Tora. Zostań. Nie wyjeżdzajcie. Proszę. Postanowione Gackt. Koniec kropka...-caumi próbował ją przytulić, jednak za kazdym razem był odepchnięty-Zostaw ją. Nie dosyć już cierpi!-następnego dnia kiedy byli juz na lotnisku, a chita po raz ostatni całowała się z You, była zapłakana, wtuliła się mocno, Tora pociągnęła ją za rękę-Pora już iść!-Chita spojrzała ostatni raz na swojego ukochanego, po czym znikneły, samolot w krótce wystartował,bracia wrócili do domu, Gackt od razu rzucił wszystko i złapał za alkohol- Gackt nie mozesz za kazdym razem sie upijać. W ogółe co ta fanka robiła u Ciebie?-starszy brat siedział i palił papierosa, po wypaleniu dalej pił nie odzwyając sie ani słowem, młodszy w końcu zasnął-

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz